Mała wielka Ala 7
Miałam taką sytuację….
Była u mnie dobra znajoma.
Miałyśmy dość nie przyjemną wymianę zdań….
Wyszła obrażona…
Ja przemyślałam sprawę i stwierdziłam,że mogę jej doradzić jak mnie o to poprosi…
Jednak nie mam prawa wtrącać się w jej życie…
Wiec zadzwoniłam i powiedziałam
-Słuchaj-przepraszam,nie powinnam tak powiedzieć……..
Całą moją rozmowę słyszała najstarsza gwiazda.
Była smutna..
Zapytałam-Co się stało?
Wiecie co usłyszałam?
MAMO-JAK ŹLE POWIEDZIAŁAŚ DO CIOCI TO ZADZWONIŁAŚ I JĄ PRZEPROSIŁAŚ…..MNIE WCZORAJ WIECZÓR OBERWAŁO SIĘ BEZPODSTAWNIE I MNIE NIE PRZEPROSIŁAŚ-DLACZEGO?CZY DZIECKA NIE TRZEBA PRZEPROSIĆ??
Łzy mi stanęły w oczach-bolesna lekcja.
Oczywiście przeprosiłam za sytuację i fakt,że nie zrobiłam tego wcześniej…
Jak już parę razy wspominałam,nie jestem idealna ….
Popełniam bardzo wiele błędów..
Trzy kroki do przodu,krok do tyłu…
I tak sobie „CZŁAPIE”
Jest coraz lepiej,niestety czasami się potknę…
Nie naprawię mojego 31-letniego popapranego życia w ciągu 7 miesięcy-nie da się..
Jedyne czego jestem pewna i też Tobie tego życzę
NIE PODDAWAJ SIĘ
Będziesz ryczeć….
Będziesz mieć dość….
Będziesz gryzł/a rogi pościeli z bezsilności…
Będziesz mówić NIE DAM RADY
Skora Ja daję radę to czemu TY nie dasz??
Ściskam mocno
Wasza Ala
Nie mam pomysłu na tytuł więc go nie będzie 
Przez te dwa tygodnie wiele się wydarzyło…
Będę czasami wracała do swojego dzieciństwa,przeszłości jak coś sobie przypomnę.
Zacznę od tego,że zostanę ciocią..
Narzeczona mojego brata jest w ciąży…
Nie nie,nie dowiedziałam się tego od nich lecz od naszej cioci…
Co poczułam?hmmm w sumie prawie nic…
Jedynie to smutek,że pewnie nigdy nie poznam swojego siostrzeńca/siostrzenicy…..
Natomiast przypomniałam sobie sytuację jak mój brat dowiedział się ,że jestem w ciąży
„DAM CI KASĘ-USUŃ TEGO BACHORA”
TO BYŁ CHYBA TEN MOMENT W KTÓRYM ZNIENAWIDZIŁAM GO CAŁKOWICIE.
Cóż takie życie…
Teraz ten „bachor”ma 8 lat i jest najcudowniejszym dzieckiem na świecie….
Są wspomnienia które bardzo kiedyś bolały..
Dziś-sprawiają smutek,ale potrafię już o nich mówić….
Moja najstarsza była na zielonej szkole.
Mój „aniołek malutki”
Bałam się o nią,…
Jak sobie poradzi?
Czy nie będą jej dokuczać?
Czy wszystko znajdzie?
Czy nie będzie płakać??
I wiecie co?
Poradziła sobie świetnie-DUMNA z niej jestem tak baaaardzo 
Miała mały kryzys 8 dnia,jednak szybko zażegnany….
W poniedziałek wróciła.
Szczęśliwa,opalona…
MAMUSIU TĘSKNIŁAM…
To był balsam dla mojej duszy…
Ma 14 lat i widzę jak pomalutku „ucieka”spod moich skrzydeł….
Moja „kochana” noga dochodzi do sprawności..
Śmigam już po domu bez kul…
Codzienna rehabilitacja i jak się uda to w czerwcu będę mogła odłożyć kule
YUUUUUPI MAMY TO…….
Do mojego męża chyba dotarło,że nie dam się już manipulować i to naprawdę KONIEC…
Że nie ma już ALI która groziła,prosiła,błagała…
Odchodziła a potem wracała……
I powiem mam,że zaczyna się „baja bongo”
PROSI
BŁAGA
OBIECUJE
PŁACZE
BO JA DLA WAS WYJECHAŁEM ZA GRANICE…
Dla WAS TO WSZYSTKO ROBIĘ….
ITD
Po czym pijany wypisuje takie rzeczy do naszych znajomych,że aż przykro.
Tylko on nie rozumie tego,że Ja już nie dam się nabrać.
Już nie…..
Po blokowałam go gdzie się dało, to zaczyna wkręcać najstarszą..
POWIEDZ MAMUSI,ŻE TĘSKNIE..
POWIEDZ MAMUSI,ŻE KOCHAM…
POPROŚ MAMUSIĘ ABY NAPISAŁA DO MNIE
No więc dostałam takiego nerwa, że napisałam mu krótką, ale dosadną wiadomość.
Mam nadzieję,że dotarło.
Więc mam prośbę do Ciebie drogi przyjacielu/przyjaciółko..
Jeżeli uwalniasz się z toksycznego związku,zostawiasz przeszłość
NIE ODWRACAJ SIĘ,PRZESZŁOŚĆ NIE MA CI NIC NOWEGO DO POWIEDZENIA.
Nie jestem psychologiem od tej „ROBOTY ” mam Lidię (kochanie jak Ja Cię nie lubię),to tylko moja sugestia.
Miałam sprawę o alimenty w sądzie..
Na moje szczęście w końcu zakończona (od lipca tamtego roku)
Wyrok taki jaki chciałam-uff ff odetchnęłam
I na optymistyczny koniec:
Oczywiście przed sprawą parę dni pamiętałam,że muszę zrobić paznokcie….
Wiadomo..
Dzieci..
Noga…
Załatwienia….
I kiedy sobie przypomniałam??
Jak szłam na przystanek i po drodze kupując fajki w kiosku…
Więc grzecznie kupiłam zmywacz,waciki i pomaszerowałam na przystanek..
Usiadłam cichutko na końcu tramwaju, zasłoniłam się torebką (Boże dziękuję za dużą torebkę)
Wyciągnęłam mój „sprzęt” i cichutko zaczęłam zmywać paznokcie…
Chyba każdy z nas wie jak śmierdzi zmywacz…
Ludzie zaczęli się rozglądać po tramwaju, patrząc czy gdzieś „płomień’ nie ujrzą, albo inne niebezpieczeństwo, ale patrząc na mnie siedzącą ze stoickim spokojem pewnie uznali, że maja „omamy węchowe”, albo ktoś ma mocno „egzotyczne” perfumy wylane litrami na siebie ????
Pewnie się zastanawiali…A Ja z pełną powagą na twarzy nadal cichaczem zmywałam paznokcie…bo musiałam, nie mogłam przecież iść do sadu z umalowanymi i to na ostry kolor paznokciami-NIE WYPADA powagi sadu zakłócać niezbyt zadbanym manicure !
Skończyłam…Schowałam grzecznie „sprzęt” do torebki…
Jednocześnie obiecując sobie solennie,że już takiego „numeru” nie odstawię więcej, bo jeszcze antyterrorystów, albo strażaków wezwą do zwykłego zmywacza!!.
Chociaż jak się tak głębiej zastanowić, to mnie z tymi 2 kulami pewnie by na rękach wynosili. I teraz mam dylemat……zmywać paznokcie w tramwaju licząc na ręce supermana, czy jednak nie? ????
Pozdrawiam was cieplutko
Wasza Ala
KRYZYS
Chciałabym zasnąć i się nie obudzić…
Poważnie…
Jestem na skraju wytrzymałości….
Jedyne co mnie tutaj trzyma to fakt,że gdyby mnie brakło to te „aniołki” zostałyby same na tym świecie..
Nie wiem czy coś wyjdzie z tego wpisu bo łzy lecą mi ciurkiem….
Jest sobota wieczór cały paskudny tydzień za mną
Boże za co?? Powiedz mi za co??
Taaa wiem-siedzisz tam i uśmiechasz się myśląc…
DASZ RADĘ…
A Ja nie jestem tego taka pewna…
Tak dużo przeszłam-tyle osiągnęłam…
Nie chce tego zmarnować….
Nie chcę,ale brakuje mi siły….
Jestem zmęczona…
Psychicznie…
Fizycznie…
Wypalona….
Chce mi się wyć…
Mam tyle emocji w sobie, że mnie rozwala….
W domu cisza…..
Karakańce zasnęły-słychać tylko pralkę i mój płacz…
A może go nie słychać?
Najgorzej jest cierpieć w milczeniu z uśmiechem na ustach…..
Myślałam,że jestem najbardziej twardą osobą na ziemi..
Myślałam,że nic mnie nie złamie…
Myślałam,że jak nie Ja to kto??
Myślałam…
KUR…..MAĆ…
Dotarło do mnie z ogromnym uderzeniem,że jestem tylko
CZŁOWIEKIEM…
Mam prawo płakać..
Mam prawo powiedzieć NIE DAJĘ RADY…
Mam prawo powiedzieć NIE MAM SIŁY…
NIE JESTEM ZE SKAŁY….
Standardowe pytanie Liduni- Co czujesz ??
W tym tygodniu?
Smutek
Żal
Rozczarowanie
Złość
Niepewność
Wściekłość
Bezsilność
Niezrozumienie
Rozgoryczenie
Samotność
ITD,ITP….
Wiem-pesymistyczny wstęp-jednak musiałam.
Mój tydzień to jakiś koszmar…
Zaczynając od tego,że bardzo mnie dusiło…
Alergia-myślałam
Płuca-myślałam
Zaczęłam się tak dusić,że wymiotowałam.
No i co??
Dostałam taką Zjebę od Lidusi,że w podskokach leciałam do lekarza.
NAWRÓT ASTMY…
Witaj,witaj trochę Cię nie było…..
Sterydy…
Leki..
Zakaz palenia (taaaaaaaaaa)
Jakoś unormowali mi te ataki duszności..
Myślę,że to też duża wina moich ataków paniki-ale o tym później.
Tak jak pisałam to było bardzo ciężkich 10 dni…Nawet mi się pisać nie chciało.
Po-kolei..
Zacznę od tematu WSZY…
Taaaa moje kochane dziecko przywiozło z wyjazdu…
Wiadomo jak to jest-momentalnie miałyśmy wszyscy wszystkie…
No więc mycie głów….wyczesywanie…nerwy….łzy…
Tydzień spokoju i powrót paskudztwa…
Mycie głów..wyczesywanie…….nerwy….łzy…..
WRRRRRRRRRR

Normalnie myślałam,że mnie nagła krew zaleje….
Nie będę komentować jak w szkole wyglądają „rutynowe”sprawdzanie głów dzieciom…
Daje sobie obydwie ręce uciąć,ze przynajmniej parę z tych dzieciaków miało….
Jednak cóż…
Jak jesteśmy przy temacie szkoły………
Boże dziękuję,że mam Lidię,bo nie wiem czy bym nie siedziała w tym momencie w areszcie a moje dzieciaki na izbie dziecka…
Wiecie moja najmłodsza ma „łatkę”NIEGRZECZNEJ-hmmm
Ma swoje zdanie na każdy temat i zawsze głośno je wyraża..
Nie siedzi cichutko-jak jej coś nie pasuje to mówi o tym głośno i wyraźnie.
Do tego to takie żywe srebro-wiadomo takie dzieci „nie pasują” nauczycielom
Nie będę komentowała zachowania „pedagogów” a w sumie? Czemu nie?
MAM PRAWO….
Zauważyłam taką przykrą zależność…
Jeżeli dziecko/dzieci pochodzą z rodziny „rozbitej” a do tego jeszcze występował alkohol przemoc lub inne „patologie” to maluch jest pod specjalnym „obstrzałem”
NIE,NIE-NIE w pozytywnym słowa znaczeniu…
Właśnie w negatywnym…
I to jest przykre…
Brak zadania,niestosowne zachowanie,pyskowanie???
No wiesz…ONA JEST Z TEJ RODZINY…
No żesz kuva mać……
Jakaś inna??
Trędowata??
Nie mówię tu,że wszyscy tak reagują..
Jednak niestety większość nauczycieli..
Wiecie do czego doszło??
Ja trzy razy spr czy dzieci mają śniadaniówki w plecakach?
Co z tego,że całe śniadanie trafi znów do domu??
Co z tego,że nie zjedzą?
Gdyby nie dostały to by było…
DZIECI CHODZĄ BEZ ŚNIADANIA……
Jak dzwoni telefon i widzę SZKOŁA to mi słabo……
Naprawdę człowiek może zwariować..
Ja juz staram się brać „poprawkę” na to wszystko
Jednak inne osoby naprawdę mogą się załamać…
Sytuacja z tamtego tygodnia i potwierdzenie mojej tezy…
Dzwoni do mnie asystent rodziny
A: p. Alu ,dyrekcja szkoły dzwoniła do pani PAROKROTNIE,nie odbiera pani telefonu
Ja ;yyyyy? Nikt do mnie nie dzwonił…
A:Mówili,że ma pani NATYCHMIAST przyjechać do szkoły..
J:ok…….
Dzwonię do szkoły z zapytaniem co się dzieje?
Czy się pali?Czy dziecko miało wypadek? Bombę podłożyli??
Nie…
Nic z tych rzeczy……
U mojego dziecka znaleziono gnidę i JUŻ NATYCHMIAST MAM BYĆ.
Więc grzecznie próbuję wytłumaczyć p. DYREKTOR,że stoję pod gabinetem lekarskim i czekam na pulmonologa. Będę za 40 minut…
NIE-Natychmiast….
Bo przecież dziecko może zarazić…
Taaaaaaa….
Więc rzucam wszystko i lecę….
Co zastaje??
Starszą zapłakaną przed gabinetem,a młodszą w gabinecie z ręką na temblaku…
Już z ciśnieniem w głowię pytam grzecznie
CO SIĘ STAŁO??
I co słyszę od p. Dyrektor??
DZIECI SIĘ POSZARPAŁY NA ŚWIETLICY I KOLEGA MOJEJ MŁODEJ RĘKĘ WYKRĘCIŁ
I jeszcze tekst p. Dyrektor WIE PANI JAK TO DZIECI…
No rzesz kur…mać….
Wystarczyło…
Grzecznie zapytałam ,jak to jest??
Jak moja młoda uszczypała koleżankę to miała wpis w dzienniczku,u nauczyciela,w mobil dzienniku,u dyrekcji i jeszcze asystent o tym wiedział…
Jak kolega jej rękę wykręcił to „tylko dzieci”????
Kolejna sprawa to „niby”dzwonienie do mnie…
Co się okazało??
Dyrekcja zignorowała słowa mojej najstarszej,że mam nowy numer który ma zapisany w zeszycie…
Zresztą swoja drogą numer podany w sekretariacie dobre dwa miesiące wcześniej…..
I z uporem maniaka dzwoniła na stary…
Wyszłam ze szkoły w duchu sobie powtarzając…
ALA-USPOKÓJ SIĘ,USPOKÓJ SIĘ ALA….
To tak w skrócie odnoście „kochanej”szkoły moich dzieci….
Twierdzą,że przesadzam….że się „czepiam”
A Ja mam oczy i widzę,że na pewno nie wszyscy są traktowani tak sama…
Przypomniało mi się jak w październiku chcieli mi dziecko ze szkoły wyrzucić…
TAK-W pierwszej klasie-za zachowanie

Zauważyłam taką rzecz o której już nie raz pisałam (pewnie nie raz napiszę)
Mianowicie ZACHOWANIE DZIECI NA NASZE ZACHOWANIE
Jak miałam taki największy kryzys.
Kiedy myślałam,że już nie dam rady,że padnę…
Zauważyłam,że młode bardzo dają w dupę -( oczywiście mnie!!!! )….
Tak mi się wtedy wydawało…
Miałam żal…
No jak to??
Nie są malutkie…
Widzą co się dzieje…
Czemu mi dokuczają??
Czemu nie mogę się na chwilę położyć??
Robią mi to na złość…
TAK-Na pewno robią to na złość…
Byłam wściekła na nie-tak bardzo wściekła…
Dopiero jak ogarnęłam trochę siebie (Liduś kocham Cię) dotarło do mnie,że to nie prawda
ONE REAGUJĄ TAK NA MOJE ZACHOWANIE
Wyczuwają,że coś jest nie tak i zwyczajnie się boja..
Przynajmniej tak myślę…
Za każdym razem jak :
Ja się denerwuję-one też
Ja krzyczę-one też
Ja powiem niecenzuralne słowo-one też
Ja zrobię przykrość-one też
Ja powiem coś co zrani-one też
Dzieci są jak nasze lustro….
Ode mnie tylko zależy czy będzie mi się podobało to co w nim zobaczę..
ŚCISKAM WAS MOCNO
Wasza Ala 
P.S w przyszłym tygodniu będzie jak stałam na balkonie min. na jednej nodze dotykając palcami nosa i hamowałam atak paniki 


