Mała wielka Ala 8
TROCHĘ ZMIAN
Moi kochani wiecie Ci, którzy regularnie czytają, że ta moja „pisanina” jest nie tylko po to żeby wesprzeć innych, że jednak można wyjść z ‚cienia’, jest ona również moja terapią. Żeby była skuteczna, powinna być jeszcze bardziej szczegółowa, dlatego forma bloga się troszkę zmieni – będę codziennie wieczorem opisywać dany dzień, aby nie zapomnieć o wszystkim co ważne w ciągu tygodnia.
Wcześniej było tak,że siadałam i opisywałam cały tydzień.
No i standard…był taki,ze jak wysłałam wpis do publikacji i się już pojawił oczywiście przypominałam sobie, że nie opisałam tego najważniejszego….
A dobra-opiszę w przyszłym tygodniu-myślałam…
Oczywiście o tym zapominałam…
Więc WYMYŚLIŁAM….jw.
05. 06.17r.
ATAK PANIKI
Obiecałam wam opisać mój atak paniki.
Tak jak widzieliście w poprzednim wpisie to był dla mnie bardzo ciężki czas.
Oczywiście nie obyło się bez echa na moim organizmie…..
Poniedziałek wieczór…
Dalej bardzo ciężki dzień….
Dzieciaki śpią….
Czułam,że zaczyna się dziać coś niedobrego…
Kołotanie serca…
Nieopisany paraliżujący strach……
Uczucie „duszenia” w gardle…( teraz już wiem,ze nazywa się to gula histeryczna, Boże kochany jak ona daje popalić ta gula!!!! kto ja miał ten wie… )
Wyszłam na balkon…
No i zaczęło się na dobre!!!!!!…...
Paraliżujący strach…..
Nie potrafiłam się ruszyć….
Bałam się wejść do pokoju….
Łzy leciały mi ciurkiem…..
Zęby szczękały mi, nie potrafiłam nad nimi zapanować…..
Było po 22, co z sobą zrobić?, gdzie uciec? gdzie się schować? trzęsącymi rękoma, dusząc się!! napisałam do Lidii,
Zadzwoniła….. a ja Nie mogłam wydobyć słowa….Miałam wrażenie,że się zaraz uduszę….
Łzy dalej leciały mi ciurkiem….
Zaczęła wydawać mi polecenia, ale tak jak w wojsku wydaje się rozkazy,!!!!! głosem nie znoszącym sprzeciwu- nie miałam czasu na myślenie, działałam jak automat wykonywałam jej polecenia….
-Oddychaj przeponowo…. wykonaj 5 oddechów powietrze wciągaj nosem wypuść ustami, oddychaj tak głośno, żebym słyszała Cię, w telefonie.
-stań na jednej nodze, stój nie ruszaj się, zmień nogę, stój 3 sek, teraz spójrz w dal, co widzisz powiedz?, oddychaj ……
-patrz w lewo
-patrz w prawo
-dotknij palcem czubka nosa
-itd/itp
Czułam,że zaczyn mi wracać oddech…
Uczucie „duszenia” ustępowało
Łzy płynęły coraz wolniej….
Zaczęłam się uspokajać…
Gdyby nie Lidia,nie wiem jak by się to skończyło….
Nawet nie chcę wiedzieć….
Po raz kolejny dziękowałam Bogu,że postawił tą „czarownicę” na mojej drodze.
Dopiero na drugi dzień Lidia wytłumaczyła mi,że to był atak paniki….
Okropne uczucie….. uwierzcie ten lek jest nie do opisania, ma się wrażenie, że za chwilkę umrze się z powodu uduszenia i nic nie można zrobić żeby zacząć oddychać, nic zupełnie nic czułam się jak kukiełka!!!!
Wtedy ta czarownica powiedziała coś co mnie zastanowiło…..
TO TWOJA ZASŁUGA-TY DAŁAŚ RADĘ,JA CIĘ TYLKO KIEROWAŁAM….
No ale jak to JA???
Przecież Ja tylko wykonywałam polecenia…..
Tak-to prawda. Jednak wymagało to od Ciebie skupienia i siły woli-usłyszałam w odpowiedzi.
Hmmmm……..
Położyłam się spać taka jakaś „LEKKA”
Swoją drogą-jeżeli ktoś patrzył co ja wyprawiałam na tym balkonie to pewnie stwierdził,że albo baba pijana,albo naćpana,albo zwyczajnie zwariowała

W sumie nie wiem jak bym Ja zareagowała gdybym zobaczyła kobietę, która stoi na balkonie i albo rozgląda się,albo stoi na jednej nodze,albo klepie się ręką po głowie….
Pewnie ze śmiechu bym się popluła, albo zaczęła myśleć,że ludzie maja niezłą imprezę i wykonują zadania,żeby strzelić sobie kielicha

Aż boję się co przyniesie jutro 
06. 06.17r
Pierwsze na co zwróciłam uwagę po przebudzeniu to fakt, że nie czuję strachu…
Nie czuje tej „guli” w gardle jaką czułam przez ostatni czas….
Obudziłam się bez lęku,strachu,głupich przeczuć!!!!!
YUUUUUPI MAMY TO!!!!
Cudowne uczucie móc wstać spokojnie rano z łóżka.
Nawet kawa lepiej smakowała…
Oczywiście moje młode od razu zauważyły zmianę w moim zachowanie.
WYSZŁY DO SZKOŁY BEZ AWANTUR I KŁÓTNI…
To był szok-poważnie. Ogromny szok…….
Dzień minął bez większych niespodzianek.
Jedynie stres przed jutrzejszym szpitalem.
Moja średnia musi się położyć na trzy dni na oddział.
Badania kontrolne czy NF nie narobiło jakiś nowych zmian na mózgu.
Pakowanie torby,organizacja Jak to zrobić????
Jeszcze niedawno byłabym przerażona…
Jak Ja sobie poradzę??
Dwie w domu,jedna w szpitalu…
Trzeba będzie „lawirować „między szpitalem a domem….
A dziś???
Jedyne nad czym się zastanawiałam to fakt jak kierowca wytrzyma z moją dwójką w taxi wioząc je rano do szkoły??? 
To niesamowite jak sposób myślenia i wiary w siebie zmienia nastawienie człowieka i ile można zrobić bez lęku…
Ludzie kochani ta ZMIANA, o której tyle słyszałam, tyle wszyscy mówią, opisują, jest MOŻLIWA!!! ona jest, jej można się nauczyć, wprowadzić w życie!!!!
TAK-JESTEM Z SIEBIE DUMNA 
TAK CHOLERNIE DUMNA 
Wracając z zebrania w szkole u młodej skoczyłam coś przekąsić na szybko.
Jedząc frytki,mięcho,przepijając colą oczywiście próbując zagłuszyć fakt,że nie powinnam bo się odchudzam (ciiii nikt się nie może dowiedzieć
)przypomniałam sobie pewną sytuacje…
Wyszłam z KFC i się popłakałam… bo…..
Miałam jakieś 12-13 lat jak sąsiedzi z córką jechali do MC DONALDA zabrali i mnie…..
Mama dała mi 5 zl- więcej nie miała. Kupili mi zestaw, a te 5 zł kazali zostawić.
Zjadłam pół zestawu, a drugie pół trzymałam na kolanach wracając z nimi do domu.
I tak podgryzałam całą drogę bo bardzo mi smakowało, ale też chciałam mamie coś zostawić…..
Nie wiem czemu mi się akurat to przypomniało??
Myślę,że jeszcze wiele takich momentów będzie,że coś mi się nagle przypomni.
Na szczęście ta mała dziewczynka może już w spokoju zjeść cały zestaw,a nawet kupić drugi gdyby miała ochotę….
Jest 01.15 w nocy trzeba się położyć bo na 7.45 mamy być na oddziale…..
07. 06. 17r.
To był dziwny dzień.
W pierwszej kolejności poczułam złość bo byłam pewna,że będzie rezonans dziś.
No skoro kazali nam być na 7.45 na czczo no to na „chłopski rozum” powinien być dzisiaj.
Nic bardziej mylnego.
Młodej porobili badania i rezonans jutro.
Dzieciak szczęśliwy…
Goniła po oddziale,oglądała bajki.
Wszyscy ją tam znają, więc była w centrum zainteresowania.
Po południu ja biegiem do domu…
Pobyć chwilę z pozostałą dwójką i z powrotem na oddział….
Jest 01.00 w nocy. Ja siedzę i myślę…
Czuje strach….
Tysiące myśli na sekundę..
Co jeżeli są glejaki?
Co jeżeli pojawiły się płyny?
Co jeżeli…
Oczywiście spr. czy czarownica już śpi-nie spała
i napisałam do niej o swoich przemyśleniach.
I wtedy Lidia zadała mi pytanie…
CZY JESTEŚ W STANIE COŚ ZMIENIĆ??? CZY TWOJE ZAMARTWIANIE SIĘ POMOŻE DZIECKU?
No nie jestem…..NO NIE NIE POMOŻE……
To przestań się zamartwiać…..bo jedynie mścisz się na sobie za chorobę dziecka, a Ty jesteś jej potrzebna zdrowa i wyspana.
Poszłam spać i nawet zasnęłam 
Kiedyś usłyszałam, że słowa maja moc, pomyślałam wtedy taa mają….. jak by miały to byśmy wszyscy szczęśliwi po tej ziemi chodzili, wypowiedziała bym zaklęcie „abra kadabra” niech moje dziecko będzie zdrowe i było by po problemie.
Teraz stwierdzam, że mają, wypowiedziane w odpowiednim momencie, uświadamiające sytuację, mogą spowodować, że zaczyna się zupełnie inaczej myśleć i działać, problem nie zniknie, ale mogę mu zaradzić.
08. 06.17r
Psychicznie ciężki dzień…
Zaczęło się kiepsko…
Młode czując moje nerwy dawały do wiwatu….
Kłótnie,wyzwiska, popychanki….
Najmłodsza wyrzuciła najstarszej but przez okno….
Puściły mi nerwy….
Podniosłam głos..
Ehhhhh…
Zadzwoniłam do nich jak były już w szkole-przeprosiłam.
Wytłumaczyłam…


